Skrawki (recenzja #76)


Od czasu do czasu trzeba coś napisać o filmach nienormalnych. „Gummo” (oryg. tyt.) do takich należy, więc używanie ww. słowa nie będzie tu nadużyciem. Sam początek seansu jest w stanie utwierdzić widza, iż może być trochę dziwnie. Produkcja dosyć niezależna, wzbudzająca kontrowersje. To też zależy od poszczególnej osoby, w jaki sposób zareaguje podczas oglądania. Nie zobaczymy tu za dużo znanych aktorów, aczkolwiek film – czytaj więcej

Cień wampira (recenzja #75)


Zostańmy jeszcze przy temacie krwiopijców. („Tylko kochankowie przeżyją„) Poniższa recenzja zaprezentuje wam interesującą produkcję z 2000 roku, kiedy wampiry nie były jeszcze popkulturowym trendem. Wiedza o tym, że ten film powstał powinna być dla każdego fana kina niezbędna. Oglądanie raczej niekoniecznie, chociaż ja osobiście polecam. Czemu tak? „Shadow of the Vampire” opowiada o F.W. Murnau, który kręci „Nosferatu – symfonia grozy”, aczkolwiek z jakiś powodów – czytaj więcej

Kierowca dla Wiery (recenzja #74)


Będzie to recenzja dość uniwersalnej produkcji naszych wschodnich sąsiadów. W jakim sensie? Użyty język filmowy będzie dla nas bardzo przystępny. Czuć tu sporą inspiracje Hollywood, jednakże wszechstronny charakter ma w sobie coś unikalnego. Całość wyszła bardzo dobrze, więc pod żadnym pozorem nie nazwałbym tego kopiowaniem amerykańskiego stylu. „Kierowca dla Wiery” zostało wyprodukowane przez Rosję i Ukrainę. Jakiś czas – czytaj więcej

Tylko kochankowie przeżyją (recenzja #73)


Jim Jarmusch należy do grona tych reżyserów, których filmy wyczekiwać można ze szczególnym zainteresowaniem. Osobiście jestem niezmiernie ciekaw, co nowego przygotują dla nas autorzy posiadający specyficzny styl. Braci Coen mamy już za sobą. Pod koniec marca będzie Aronofsky, ale wracajmy do tematu. „Only Lovers Left Alive” o tyle mnie zaskoczyło, iż mówi o wampirach. Temat w ostatnich latach wyeksploatowany do tego stopnia, że robi się po prostu niedobrze. – czytaj więcej

Cienie zapomnianych przodków (recenzja #72)


Mam przyjemność zaprezentować arcydzieło ukraińskiej kinematografii. Ta recenzja nie będzie tak pochwalna, jak być powinna, lecz nie byłbym sobą, gdybym nie włożył tutaj nieco subiektywnego punktu widzenia. Ja odnajduję w tym filmie różne wartości, aczkolwiek w kwestii samego oglądania nie zostałem zauroczony. W lepszych warunkach ta produkcja pewnie by mi się bardziej podobała. Widziałem tylko wersję w nieciekawej jakości na – czytaj więcej

Co jest grane, Davis? (recenzja #71)


Jednym z zarzutów stawianych „Inside Llewyn Davis” jest powtarzanie klimatu, który dość dobrze znamy z filmów braci Coen. Fakt faktem obraz nietrudno skojarzyć z ich twórczością, jednakże wyraźnie czuć powiew świeżości w trakcie seansu. Artyści znani są z wyszukanego humoru i wcale go tutaj nie brakuje, mimo że mamy do czynienia z dramatem. Czy wtórnością jest robienie dobrego kina? Joel i Ethan stworzyli – czytaj więcej

Człowiek, który zabił Liberty Valance’a (recenzja #70)


Takie westerny to ja lubię. „The Man Who Shot Liberty Valance” raczej nie postawimy obok największych klasyków, lecz owe dzieło można uznać za kawał świetnego kina. Nie powinno to dziwić zważywszy, że reżyserią zajął się mistrz gatunku, czyli John Ford. „Poszukiwacze” z 1956 czy „Dyliżans” są w czołówce najwybitniejszych westernów w historii kina. Z wszystkich tych o jakich wspomniałem, mi najbardziej podobał się film, który właśnie – czytaj więcej